Trybunał Konstytucyjny. Wikimedia.

Zamach konstytucyjny – FAQ

Aktualna wersja FAQ-a znajduje się tutaj: Kryzys konstytucyjny – FAQ

Co się stało w sprawie Trybunału Konstytucyjnego?

Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów wybieranych na 9-letnie kadencje. Kiedy kończy się kadencja jednego sędziego, Sejm wybiera na jego miejsce nowego. W październiku poprzedni Sejm (kontrolowany przez PO i PSL) wybrał trzech sędziów, których miał prawo wybrać, oraz dodatkowo 2 sędziów, których nie miał prawa wybierać, ponieważ powinien ich wybrać nowy Sejm po wyborach. Wybór tych dwóch sędziów „z wyprzedzeniem” okazał się być niezgodny z Konstytucją. Po wyborach nowy Sejm (kontrolowany przez PiS) postanowił wybrać 5 nowych sędziów Trybunału – zastępując nie tylko dwóch nieprawidłowo wybranych sędziów, ale również trzech prawidłowo wybranych.

Jak wygląda chronologia najważniejszych wydarzeń?

  • W czerwcu 2015 r. parlament głosami PO i PSL przyjmuje nową wersję ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Ustawa zawiera kontrowersyjny artykuł 137, który umożliwia Sejmowi wybór wszystkich sędziów, których kadencja rozpoczyna się w 2015 r. – także tych, którzy „normalnie” byliby wybrani przez następny Sejm.
  • 8 października poprzedni Sejm wybiera 5 sędziów TK: trzech, których kadencja rozpocznie się 7 listopada, i dwóch, których kadencja rozpocznie się 3 i 9 grudnia.
  • Od 8 października, czyli od przyjęcia uchwał o wyborze sędziów przez poprzedni Sejm, Prezydent Andrzej Duda odmawia przyjęcia ślubowania od nowo wybranych sędziów, mimo że prawo nakazuje mu to zrobić bez zbędnej zwłoki. (jak Prezydent uzasadnia odmowę?)
  • 12 listopada rozpoczyna się kadencja nowego Sejmu.
  • 19 listopada parlament uchwala nowelizację ustawy o Trybunale umożliwiającą ponowny wybór wszystkich 5 sędziów i skracającą kadencję obecnego Prezesa Trybunału. Za nowelizacją głosują kluby PiS i Kukiz’15. Ustawę jeszcze tego samego dnia podpisuje Prezydent Andrzej Duda.
  • 25 listopada Sejm (ponownie głosami PiS i Kukiz’15) przyjmuje uchwały, w których „stwierdza nieważność” uchwał podjętych w październiku 2015 r. przez poprzedni Sejm.
  • 2 grudnia Sejm głosami PiS przyjmuje uchwały o wyborze 5 nowych sędziów TK. Co ciekawe, uchwały są podjęte, zanim znowelizowana przez PiS ustawa weszła w życie. (jak PiS uzasadnia wybór 5 nowych sędziów?)
  • 3 grudnia (po północy) Prezydent Andrzej Duda przyjmuje ślubowanie od 4 spośród 5 nowych sędziów TK. 9 grudnia Prezydent przyjmuje ślubowanie od ostatniego z 5 sędziów.
  • 3 grudnia około godz. 15 Trybunał Konstytucyjny wydaje wyrok, w którym stwierdza, że poprzedni parlament miał prawo wybrać trzech sędziów TK, ale nie dwóch kolejnych.
  • 9 grudnia Trybunał Konstytucyjny wydaje wyrok, w którym stwierdza nieważność większości artykułów nowelizacji z 19 listopada, m.in. nieważność „wygaszenia” kadencji Prezesa TK.
  • 11 grudnia szefowa Kancelarii Premiera Beata Kempa pisze w piśmie do Prezesa TK, że „wstrzymuje” publikację wyroku TK z 3 grudnia do czasu zajęcia stanowiska przez Prezesa TK w sprawie wątpliwości co do składu, w jakim TK wydał wyrok. Prezes odmawia zajęcia stanowiska; przypomina jedynie o obowiązku publikacji. Kilka godzin później rzecznik Rządu stwierdza, że wyrok zostanie opublikowany. Wieczorem Jarosław Kaczyński udziela wywiadu, w którym mówi: „nie można dopuścić, by wyrok został opublikowany”. (czy można nie opublikować wyroku?)
  • 12 grudnia na ulice Warszawy i kilku innych miast wychodzi kilkadziesiąt tysięcy ludzi w proteście przeciw bezprawnym działaniom Sejmu, Rządu i Prezydenta.

Skoro Sejm wybiera sędziów TK, to dlaczego nie może ich odwołać?

Trybunał Konstytucyjny jest pomyślany jako organ państwa, którego zadaniem jest kontrolowanie prawa uchwalanego przez Parlament. Aby mógł pełnić tę funkcję, musi być niezawisły, tj. nie może podlegać temu, kogo ma kontrolować. Dlatego po wybraniu przez Sejm sędziowie TK muszą być całkowicie niezależni od decyzji Sejmu. Jeśli Sejm przyzna sobie prawo do usuwania sędziów TK, wówczas nie ma mowy o niezależnej kontroli, ponieważ Sejm będzie mógł po prostu usuwać sędziów, którzy wydają niekorzystne dla Sejmu wyroki.

Jak PiS uzasadnia powołanie 5 nowych sędziów?

PiS nie mówi, że „odwołuje” sędziów TK, ponieważ zgodnie z prawem sędziowie TK są nieodwoływalni; twierdzi natomiast, że pięciu sędziów wybranych przez poprzedni Sejm nie jest w ogóle sędziami TK, ponieważ zostali nieprawidłowo wybrani. Argumentacja ta przybiera dwie formy:

  1. Tych 5 osób nie jest sędziami, bo zostały wybrane na podstawie przepisów niezgodnych z Konstytucją.* (patrz niżej)
  2. Tych 5 osób nie jest sędziami, bo zostały wybrane z rażącym naruszeniem procedur.** (patrz niżej)

*) Patrz np. wypowiedź Marka Asta: „Ustawa, na podstawie której wybrano w poprzedniej kadencji sędziów TK jest niekonstytucyjna. W tej sytuacji Sejm nie ma innego wyjścia, jak te wadliwe działania naprawić”
**) Patrz np. wypowiedź Zbigniewa Ziobro: „(…) ustawa i jej wymogi nie zostały dochowane w procesie wyboru tych sędziów przez większość PO-PSL”

Jak Prezydent Duda uzasadnia odmowę przyjęcia ślubowania od sędziów wybranych w październiku?

Prezydent Duda od października odmawia przyjęcia ślubowania od pięciu sędziów wybranych przez poprzedni Sejm. W wypowiedziach Prezydenta pojawiają się dwa argumenty:

  1. Wybór 5 sędziów „na ostatnią chwilę” przed końcem kadencji przez poprzedni Sejm był niedemokratyczny.
  2. Tych 5 osób nie jest sędziami, bo zostały wybrane z rażącym naruszeniem procedur. (patrz niżej)

Jeśli chodzi o pierwszy argument Prezydenta, to oczywiście można dyskutować, czy poprzednia większość sejmowa postąpiła w sposób „demokratyczny”. Jednak jej postępowanie było zgodne z regułami. Co więcej, z punktu widzenia prawnego Sejm miał obowiązek wybrać trzech nowych sędziów przed 7 listopada 2015 r., gdyż wtedy kończyła się kadencja trzech odchodzących sędziów TK. Opinia o niedemokratyczności oczywiście nie upoważnia Prezydenta do odmowy przyjęcia ślubowania od legalnie wybranych sędziów (patrz także tutaj).

Drugi argument Prezydenta jest taki sam jak argument PiS-u. (patrz niżej)

Czy pięciu sędziów wybranych w październiku zostało wybranych w sposób sprzeczny z Konstytucją?

Tylko 2 spośród 5 sędziów wybrano niezgodnie z Konstytucją. W październiku Sejm poprzedniej kadencji (głosami PO + PSL) zrobił dwie rzeczy:

  1. wybrał 3 sędziów TK na miejsce sędziów, których kadencja kończyła się na początku listopada, czyli jeszcze w trakcie kadencji tamtego Sejmu. Co do tego wyboru nie było żadnych wątpliwości konstytucyjnych (zgłaszano jedynie wątpliwości proceduralne, o czym niżej). Ostatecznie TK potwierdził wyrokiem z 3 grudnia, że poprzedni Sejm miał prawo wybrać 3 sędziów.
  2. wybrał 2 dalszych sędziów TK, którym kadencja kończyła się na początku grudnia, czyli już po zakończeniu kadencji „starego” Sejmu. Od początku było bardzo wątpliwe działanie (o czym pisała m.in. Gazeta Wyborcza), ponieważ wcześniej zawsze przyjmowano, że nowych sędziów TK wybiera ten Sejm, za którego kadencji zwalnia się miejsce w TK. Poprzedni Sejm wybrał 2 sędziów „na zapas”, czyli pozbawił prawa wyboru kolejny Sejm. (Gdyby dopuścić takie działanie, to dlaczego aktualny Sejm nie miałby np. wybrać sędziów TK na 20 lat do przodu?) Niekonstytucyjność takiego działania potwierdził 3 grudnia TK.

Skoro tylko 2 spośród 5 sędziów zostało wybranych niezgodnie z konstytucją, to nie można na tej podstawie powołać 5 nowych sędziów, a co najwyżej 2.

Ale jednak 2 sędziów wybrano niezgodnie z Konstytucją. Czy Sejm miał prawo zastąpić tych dwóch sędziów?

Nawet jeżeli ustawa, która umożliwiła poprzedniemu Sejmowi wybór tych 2 sędziów, była niezgodna z konstytucją, to i tak nowy Sejm nie ma prawa ich usunąć. W polskim prawie obowiązuje zasada domniemania konstytucyjności ustaw, czyli przyjmuje się, że ustawy są zgodne z konstytucją, do momentu kiedy zostanie stwierdzona ich niekonstytucyjność. Skoro tak, to należy zakładać, że wszyscy sędziowie wybrani przez poprzedni Sejm są legalnie wybranymi sędziami TK i nie wolno ich odwoływać. Takie domniemanie obowiązuje do chwili, gdy Trybunał nie uchyli odpowiedniego przepisu.

Sejm nie mógł stwierdzić, że 2 sędziów zostało wybranych wbrew Konstytucji, ponieważ Sejm nie ma żadnych uprawnień do podjęcia takiej decyzji. Od stwierdzania niekonstytucyjności w większości cywilizowanych krajów jest Trybunał Konstytucyjny (albo inny podobny organ władzy sądowniczej). Gdyby pozwolić na odwoływanie sędziów TK przez Sejm dlatego, że Sejm uznał coś za niekonstytucyjne, niezależność TK stałaby się fikcją. Każdy kolejny Sejm mógłby odwoływać do woli sędziów TK, członków Rady Polityki Pieniężnej, Rzecznika Praw Obywatelskich itd. – wystarczy, że ogłosiłby niezgodność z konstytucją ustawy, na podstawie której zostali powołani.

Jeżeli Sejm miał wątpliwości co do konstytucyjności wyboru 2 sędziów, powinien był skorzystać z ustalonych procedur: zaskarżyć odpowiednią ustawę do TK. Wówczas Trybunał po rozpoznaniu sprawy mógłby orzec np. o wygaśnięciu kadencji nieprawidłowo powołanych sędziów.

Czy pięciu sędziów wybranych w październiku zostało wybranych z rażącym naruszeniem procedur i czy Sejm miał prawo ich zastąpić nowymi sędziami?

Drugi argument wysuwany przez PiS i Prezydenta brzmi następująco: Poprzedni Sejm, wybierając trzech „legalnych” sędziów TK, opierał się co prawda na przepisach zgodnych z Konstytucją (co stwierdził 3 grudnia TK), jednak błędnie zastosował te przepisy. Z wnioskiem o skontrolowanie prawidłowości zastosowania przepisów nie można zwrócić się do TK, ponieważ TK może jedynie kontrolować samo prawo, a nie jego stosowanie w indywidualnych przypadkach. Zatem – mówią PiS i Prezydent – jedynym organem, który może przeprowadzić tę kontrolę jest sam Sejm. Nowy Sejm dokonał właśnie takiej kontroli i stwierdził, że poprzedni Sejm nie zastosował się do przepisów prawa, gdy podejmował uchwały o wyborze sędziów TK. A zatem tych pięć osób nie jest legalnie wybranymi sędziami.

Jakich to „rażących naruszeń procedur” dopuścił się poprzedni Sejm? Jak na razie PiS (ustami posła Ziobro) i Prezydent (ustami swojej minister) sformułowali jeden konkretny zarzut. Art. 19 ustawy o Trybunale Konstytucyjnym mówi: „Prawo zgłaszania kandydata na sędziego Trybunału przysługuje Prezydium Sejmu oraz grupie co najmniej 50 posłów.” Według PiS-u oznacza to, że kandydata zgłaszają łącznie Prezydium Sejmu wraz z grupą 50 posłów. Tymczasem sędziowie wybrani w październiku zostali zgłoszeni tylko przez Prezydium Sejmu.

Jest to absurdalny argument, który zdemolowała sędzia TK Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz już podczas rozprawy 3 grudnia, wskazując, że zgodnie z logiką PiS-u art. 118 Konstytucji „Inicjatywa ustawodawcza przysługuje posłom, Senatowi, Prezydentowi Rzeczypospolitej i Radzie Ministrów” oznaczałby, że inicjatywa ustawodawcza przysługuje łącznie tym wszystkim organom, a nie każdemu z osobna.

Nawet gdyby jednak dopatrzeć się jakichś uchybień proceduralnych w wyborze sędziów przez poprzedni Sejm, nie poprawiłoby to specjalnie sytuacji PiS-u. Chociaż prawdą jest, że TK nie ma prawa kontrolować stosowania prawa w indywidualnych przypadkach, a zatem nie może powiedzieć „poprzedni Sejm prawidłowo przyjął uchwały o wyborze sędziów TK”, to tak samo do takiej kontroli nie ma prawa Sejm. Organy administracji publicznej muszą kierować się tzw. zasadą praworządności (legalizmu), która mówi, że wolno im robić tylko to, na co mają podstawę prawną. Nikt nie jest w stanie wskazać przepisu, na podstawie którego obecny Sejm mógłby orzec o rażącym naruszeniu procedur i unieważnić wybór dokonany przez poprzedni Sejm.

Szczególnie zabawny w całej sprawie jest fakt, iż PiS wybrało 5 nowych sędziów na podstawie tej samej ustawy, którą stosował poprzedni Sejm (uchwały powołują się na tę ustawę – oto przykład). Kandydatów na sędziów zgłosiła grupa posłów PiS bez Prezydium Sejmu (dowód: druk sejmowy „Lista kandydatów”) Tak więc, jeżeli poprzedni sędziowie byli nieważnie wybrani z powodu „rażących błędów proceduralnych”, to tak samo nieważnie wybrani byli sędziowie PiS-u! (Oczywiście w tym przypadku Prezydent nie widział żadnych błędów proceduralnych i w ekspresowym tempie ich zaprzysiągł.)

Na marginesie warto zauważyć, że gdyby przyznać Sejmowi możliwość unieważniania wyboru organów powołanych przez poprzednie Sejmy na podstawie „rażącego naruszenia procedur”, mielibyśmy sytuację, w której bez trudu można by usunąć każdego (teoretycznie niezależnego i nieodwoływalnego) urzędnika – sędziów TK, Prezesa NIK, Rzecznika Praw Obywatelskich – wystarczy, że większość sejmowa przegłosowałaby, że doszło do błędów proceduralnych przy ich wyborze. Co więcej, tę samą logikę można by zastosować do organów powoływanych przez Prezydenta – zatem obecny Prezydent mógłby na tej samej zasadzie unieważnić każdą nominację każdego poprzedniego Prezydenta (czyli np. Prezesa NBP, członków Rady Polityki Pieniężnej, prezesa NSA).

Ale Prezydent nie przyjął ślubowania od tych 5 sędziów. Czy nie oznacza to, że tak naprawdę nigdy nie stali się sędziami TK, a zatem można na ich miejsce powołać 5 nowych osób?

W uzasadnieniu wyroku z 3 grudnia 2015 r. Trybunał Konstytucyjny jednoznacznie potwierdził, że osoba wybrana przez Sejm staje się sędzią TK, nawet jeśli nie złożyła jeszcze ślubowania przed Prezydentem. Konstytucja określa bowiem wyraźnie, że sędziów wybiera Sejm, nie wspominając ani słowem o roli Prezydenta. (Zresztą od początku taki pogląd prezentowali prawie wszyscy prawnicy konstytucjonaliści*.) Zatem brak złożenia ślubowania przez 5 sędziów wybranych przez poprzedni Sejm nie może być podstawą do zastąpienia ich nowymi kandydatami.

*) Inny pogląd wyraziło dwóch prawników – prof. Banaszak i prof. Szymanek – którym Biuro Analiz Sejmowych (aktualnie kontrolowane przez PiS) zleciło pod koniec listopada wykonanie opinii prawnej. Obie opinie usprawiedliwiają działania nowego Sejmu, wychodząc z dwóch założeń: (1) że osoba wybrana przez Sejm staje się sędzią dopiero po zaprzysiężeniu przez Prezydenta (założenie to zostało obalone przez wspomniany wyrok TK) oraz (2) że Prezydent nie ma obowiązku doprowadzać do końca procedury wyboru tych 5 sędziów ze względu na tzw. zasadę dyskontynuacji (i to założenie jest bardzo wątpliwe prawnie). Szczegółową analizę rozumowania Banaszaka i Szymanka umieściłem w osobnym artykule pt. „Czy można bronić postępowania PiS ws. Trybunału Konstytucyjnego?”.

Czy Prezydent miał prawo nie przyjmować przez 2 miesiące ślubowania od 5 sędziów wybranych przez poprzedni Sejm?

Jak stwierdził Trybunał Konstytucyjny w swoim wyroku, przepisy mówiące o składaniu ślubowania przed Prezydentem należy rozumieć w ten sposób, że Prezydent ma obowiązek przyjąć ślubowanie od sędziów TK wybranych przez Sejm. Wynika to z Konstytucji, która nie przewiduje udziału Prezydenta w wyborze sędziów TK. Przepisy nie określają też żadnego terminu na przyjęcie ślubowania, co w polskim prawie interpretuje się tak, że powinien to zrobić bez zbędnej zwłoki.

W szczególności, jak czytamy w uzasadnieniu wyroku, jeżeli Prezydent miał wątpliwości co do konstytucyjności wyboru 2 spośród 5 sędziów, powinien przyjąć ich ślubowanie, a jednocześnie skierować odpowiednią ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał mógłby wówczas orzec np. o wygaśnięciu kadencji dwóch wadliwie wybranych sędziów. Prezydent nie ma żadnych uprawnień do badania zgodności ustaw z Konstytucją.

Według Trybunału Prezydent mógłby wstrzymać się z zaprzysiężeniem sędziów, tylko jeśli istniałyby „oczywiste i niebudzące wątpliwości okoliczności” wskazujące, że Sejm nie podjął prawnie skutecznej uchwały o wyborze sędziów albo że istnieją poważne przeszkody związane z samą osobą wybranego sędziego. Jak na razie przez ponad 2 miesiące Prezydent i jego kancelaria nie wskazali takich oczywistych okoliczności – odwoływali się jedynie do opinii o „niedemokratyczności” oraz błędnej (co wykazał TK 3 grudnia) interpretacji przepisów opartej na nieprawidłowym rozumieniu spójnika oraz.

Czy to prawda, że Prezydent nie może przyjąć ślubowania od 3 prawidłowo wybranych sędziów, bo nie wiadomo, jak wybrać 3 sędziów spośród 5?

Gdzieniegdzie można spotkać się z opinią (choć nie padała z ust polityków PiS), że Prezydent nie może przyjąć ślubowania od trzech „prawidłowych” sędziów spośród pięciu sędziów wybranych przez poprzedni Sejm, ponieważ tych 5 sędziów zostało wybranych jakby „w pakiecie” i nie wiadomo, którzy z nich są legalni. Prezydent musiałby więc arbitralnie wybrać trójkę z nich. Jest to całkowity mit. Każda z tych 5 osób została wybrana osobną uchwałą Sejmu, podającą datę rozpoczęcia kadencji. Wiadomo więc dokładnie, że „legalnymi” sędziami są Andrzej Jakubecki, Roman Hauser i Krzysztof Ślebzak, rozpoczynający kadencję w pażdzierniku, zaś „nielegalnymi” – Bronisław Sitek i Andrzej Sokala (teksty uchwał).

Jeżeli Prezydent łamie prawo, co można z tym zrobić?

Zgodnie z Konstytucją Prezydent odpowiada jedynie przed Trybunałem Stanu. Aby postawić Prezydenta przed Trybunałem Stanu, wymagana jest większość 2/3 Zgromadzenia Narodowego, czyli połączonych izb Sejmu i Senatu.

Czy to, co zrobił PiS ze składem Trybunału, jest gorsze niż to, co zrobiła Platforma?

W mediach czasami pojawia się opinia, że między postępowaniem PiS-u a postępowaniem Platformy jest jedynie różnica ilościowa: Platforma „wzięła” dwóch sędziów, PiS „wziął” pięciu. Różnica jest jednak jakościowa, ponieważ Platforma nie usunęła żadnego sędziego TK. Platforma powołała dwóch sędziów TK „z wyprzedzeniem”, ale sędziowie ci mieli się znaleźć w Trybunale dopiero wtedy, gdy upłynie właściwa kadencja dwóch odchodzących sędziów. Wybór sędziów „na zapas” był niezgodny z Konstytucją (jak orzekł TK 3 grudnia), ale nie stanowił ingerencji w skład Trybunału.

PiS po prostu usunął 3 wybranych przez Sejm sędziów Trybunału (co do 2 pozostałych można mieć wątpliwości, czy byli sędziami w momencie ich usunięcia) i na ich miejsce powołał nowych (2 grudnia), czyli de facto nadał sobie prawo do bezpośredniego kształtowania składu Trybunału, co w oczywisty sposób godzi w niezależność tej instytucji.

Czy Premier może nie opublikować wyroku TK w Dzienniku Ustaw?

Nie. Art. 190 Konstytucji mówi, że orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawach wymienionych w art. 188 podlegają niezwłocznemu ogłoszeniu. „Niezwłocznie” oznacza „bez zbędnej zwłoki”.

Jak PiS uzasadnia niepublikowanie wyroku TK z 3 grudnia?

W piśmie do Prezesa TK szefowa Kancelarii Premiera Beata Kempa pisze o „wątpliwościach co do możliwości publikacji”. Argumentacja jest następująca: Ustawa o TK mówi, że w sprawach „o szczególnej zawiłości lub doniosłości” Trybunał orzeka w składzie co najmniej 9-osobowym. Tymczasem wyrok 3 grudnia wydano w składzie 5-osobowym. Zatem (w ocenie Beaty Kempy) wyrok jest nieważny z mocy prawa, ponieważ skład Trybunału był niezgodny z prawem. Tę samą argumentację zaprezentował Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla TV Republika.

Czy wyrok TK z 3 grudnia był rzeczywiście nieważny?

Można oczywiście dyskutować, czy wyrok powinien zostać wydany w składzie pięcio- czy dziewięcioosobowym. Możemy również zauważyć fakt, że na początku Prezes TK wyznaczył do tej sprawy 9 sędziów, a dopiero później zmienił skład na 5-osobowy. Ponadto, w postanowieniu o zmianie składu Trybunał nie powołuje się na to, że sprawa stała się mniej zawiła albo doniosła, ale na to, że w Trybunale zabrakłoby sędziów do składu 9-osobowego (ze względu na zamieszanie z wyborem nowych sędziów) – a takiego powodu zmiany składu ustawa nie przewiduje. Jednakże ustawa o TK mówi wyraźnie, że „o uznaniu sprawy za szczególnie zawiłą albo o szczególnej doniosłości rozstrzyga Prezes Trybunału”. Prezes miał wyłączne prawo uznać, że sprawa nie jest aż tak doniosła czy zawiła, aby musiał orzekać o niej skład 9-osobowy – jest to jego autonomiczna decyzja. Taka czy inna decyzja Prezesa nie powoduje zatem nieważności wyroku. Ponadto, nikt, w szczególności szefowa Kancelarii Premiera, nie ma uprawnień do tego, aby kontrolować prawidłowość decyzji Prezesa TK w tej sprawie.

Na marginesie warto zauważyć, że podczas rozprawy (video) przedstawiciele Sejmu i Rządu ani razu nie zakwestionowali składu Trybunału. Jeżeli mieli takie wątpliwości, mieli pełne prawo zgłosić odpowiedni wniosek formalny.

Jeżeli Kancelaria Premiera nie publikuje wyroku TK, co można z tym zrobić?

O ile Prezydent, zgodnie z Konstytucją, może odpowiadać wyłącznie przed Trybunałem Stanu, to funkcjonariusz publiczny taki jak szefowa Kancelarii Premiera może odpowiadać z art. 231 Kodeksu Karnego. Artykuł ten brzmi: „Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.”

 

(Tomasz P. Szynalski)

  • Rozrywka

    Gra w grawitację

    Gra w grawitację. Komentarz24.pl. Mamy przyjemność zaprezentować państwu naszą najnowszą ;-) choć na razie jedyną — Grę w grawitację. Cel...

    3 listopada 2013 | Więcej
  • Nauka

    E = mc2

    E=mc2. Wikimedia. Fot. Peter_Ellis Trudno powiedzieć, czym jest rozumienie takiego równania. Nie sposób tego ściśle zdefiniować. Spróbuję jednak zabrać Państwa...

    8 października 2013 | Więcej